Homilie
Homilia w 130 rocznicę chrztu
bł. Bernardyny Jabłońskiej
1.Środowisko rodzinne

Bernardyna Jabłońska urodziła się 5 sierpnia 1878 roku w Pizunach. Na drugi dzień przy zachowanej do dziś chrzcielnicy otrzymała w Lipsku chrzest z rąk proboszcza ks. Karola Nowoświęckiego. Rodzice nadali jej imię Maria, ponieważ wiedzieli, że wszystkie Marie w najbliższej i dalszej rodzinie chowały się zdrowo.

Rodzice Grzegorz i Maria z Romanów, byli zgodnym i kochającym się małżeństwem. I swoje dzieci wychowywali w atmosferze rodzinnego spokoju i harmonii. Od ojca nauczyła się pracowitości, przedsiębiorczości, sumienności, a od matki stateczności i serdeczności. W domu wyniosła nabożeństwo i umiłowanie Matki Najświętszej. Do niej zawsze zwracała się w najtrudniejszych momentach swojego życia.

Dzieciństwo przyszłej Matki Bernardyny było pełne szczęścia i radości. Dzieciństwo jej byłe beztroskie, pełne życia, tryskające zdrowiem. Dla rodziców była samą radością, tym bardziej, że po śmierci pierworodnego Tomasza, przez dziesięć lat była jedynaczką, aż do narodzin najpierw Ignasia a później Józia.

Uczyła się w domu czytania i pisania, pomagała matce w gospodarstwie, zajmowała się pasaniem bydła na leśnym pastwisku. Rozległe przestrzenie pól i łąk, który nie można było ogarnąć wzrokiem, gęstwiny leśne, bogactwo roślin, kolorów i zapachów kwiatów i ziół dawało jej poczucie miłości Stwórcy. Jak sam wspomina, wdrapywała się na najwyższe drzewa, galopowała na nieosiodłanym koniu, uczyła się pływać przyglądając się psu czy też za ogon krowę: cudem uniknęła niejednego nieszczęścia.

Ta pełna wigoru i pomysłu dziewczynka przejawiała także drugą naturę: otwarcie się na Boga . Usuwała się na samotność. Modliła się przed figurą Matki Bożej Niepokalanej i zatapiała się w lekturze religijnej. Od dziecka lgnęła do Boga

2.Człowiek jest osobą i w ten sposób nosi w sobie podobieństwo i obraz Boga

Obraz i podobieństwo wyraża się w jego dążeniu do osobowego Stwórcy, oświecenia Jego łaską miłości. Dlatego pierwsi chrześcijanie nazywali chrzest iluminacją - oświeceniem, ponieważ sakrament ten obdarza Bożą miłością i światłem, pozwala rzeczywiście przejrzeć, wejrzeć w tajemnicę Boga samego.

Z kolei Ojcowie Kościoła nazywali często chrzest łaską najwyższej adopcji. Przez chrzest, czyli 'łaską najwyższej adopcji' (supernae adoptionis gratia), która usprawiedliwia i uświęca, Chrystus staje się dla Kościoła źródłem życia w łasce. Chrystus udziela Kościołowi nadprzyrodzonego życia, które jest zalążkiem życia wiecznego: "Jeśli więc jesteśmy członkami naszego Odkupiciela, oczekujemy, iż stanie się z nami to, co stało się z Głową" - zwykli powtarzać neokatechumenom. Ponieważ Chrystus jest przyczyną sprawczą dla nadprzyrodzonego życia Kościoła, istnieje analogia pomiędzy Wcieleniem Syna Bożego a Zesłaniem Ducha Świętego: "W tamtej Bóg, sobą pozostając, stał się

Lipsko2008.09.20
człowiekiem, w tej zaś ludzie przyjęli Boga zstępującego z góry - naucza św. Grzegorz I - W tamtej, Bóg stał się człowiekiem przyjąwszy jego naturę, w tej zaś, ludzie przez przybranie (per adoptionem) stali się bogami. Jeśli więc nie chcemy, będąc cielesnymi, pozostawać w śmierci, kochajmy tego ożywiają-cego Ducha". Uzasadnieniem tego, że Chrystus udziela swojego życia Kościołowi jest rzeczywiste Wcielenie Syna Bożego, ponieważ ono potwierdza rzeczywiste uświęcenie Kościoła przez Ducha Świętego.

Chrzest, "supernae adoptionis gratiam", "per adoptionem", stał się dla Marysi uczestnictwem w łasce Chrystusa, która nadaje charakter osobowy, ponieważ adopcja zawsze dotyczy osób. Zgodność, jaką przejawia ochrzczony w wyniku zjednoczenia z Chrystusem, prowadzi do wzajemnej wymiany (conformitas idiomatum) w całej wspólnocie ludzi ochrzczonych, w Kościele, nadając tej wspólnocie mistyczne znaczenie jak i konkretnej osobie.

3.Chrzest oświeca to dążenie do coraz pełniejszego zjednoczenia i umacnia takie pragnienie.

Grecka terminologia chrztu (baptismo - zanurzenie), z powodzeniem przyjęta na Zachodzie, w nauce Kościoła funkcjonuje dla podkreślenia chrystologicznego wymiaru sakramentu: zanurzenie w Chrystusie jest najwyższym darem w chrzcie, a nie oczyszczenie z grzechu pierworodnego czy włączenie do wspólnoty wierzących, ponieważ On, Jedyny Odkupiciel człowieka gładzi grzech i obdarza wiarą, a nie obmycie w wodzie. Przyjęcie chrztu oznacza więc przyjęcie samego Chrystusa i wejście na drogę zbawienia. Chrzest stał się dla ochrzczonej Maryni zanurzeniem w tajemnicy objawionej przez Chrystusa, która jakże pięknie urzeczywistniła się w duszy i życiu Matki Bernardyny. Życie jej staje się życiem dziecka Bożego i włączyła ją w nurt życia samego Zbawcy.

Spójrzmy jeszcze na błogosławioną celebrację chrztu św.: nostris precibus benedicuntur , jako czynności kapłańskiej (ministerium sacerdotorum), wskazuje na szersze znaczenie błogosławieństwa powiązanego z gestem włożenia rąk (immpositio manuum): "Przez nas wierni święty chrzest otrzymują, błogosławimy im swymi modlitwami i przez włożenie na nich rąk naszych otrzymują od Boga Ducha Świętego".

Czyż nie prowadził Marysię Duch Święty od chrztu, które dokonało się w tym samym miejscu, gdzie dziś gromadzimy się z miłości do niej Duchowi, który? A ona sama, czyż nie pozwoliła się prowadzić nieustannie temu doprowadził ją do błogo-sławionego ukoronowania swojego życia w mocy Jego Miłości? Nie można było inaczej rozpoczynać tych pierwszych odpustowych uroczystości, jakie zainicjowały siostry Albertynki z Puzun, jak tylko tu, przy chrzcielnicy Błogosławionej Matki Bernardyny Jabłońskiej..!

ks. dr Czesław Szczerba
Dziekan Dekanatu Narol