Homilie
HOMILIA ODPUSTOWA - ŚWIĘTO BŁ. BERNARDYNY JABŁOŃSKIEJ - 22 WRZEŚNIA 2011

Czcigodni Kapłani! Kochane Siostry! Drodzy w Chrystusie Siostry i Bracia!

1. BŁOGI CZAS DUCHOWEGO PORANKA

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, jedynym Odkupicielu człowieka, Droga młodzieży, kochane dzieci.


Za siedmioma górami, za siedmioma morzami,
za siedmioma rzekami jest wspaniałe królestwo,
gdzie szczęście mieszka za bezpieczną bramą pokoju i jedności;
gdzie radość wypełnia serce, a powodzenie życie,
gdzie nikt nie pamięta bólu ani przykrości.
Królestwo z księżniczką i księciem, który z miłości potrafi pokonać wszelkie przeciwności.
Tak zaczynały się bajki z naszego dzieciństwa,
... że jest wspaniałe królestwo,
... choć droga tam wiedzie trudna, ale do przebycia.

Dziś wiemy, że to nie bajka. Zapewnia nas Bóg, Stwórca i Ojciec nasz niebieski: Zakochałem się w Tobie. W Tobie stworzyłem najwspanialszy świat: świat miłości i szczęścia, świat mojej obecności. Tylko tam wejdź. Ludzie zdobędą kosmos, zbudują drogę na księżyc i na Marsa, ale zawsze pozostanie najtrudniejsza do przebycia ta niepowtarzalna droga: drogi do własnego serca, do swojego wnętrza, gdzie Bóg przebywa na osobności z każdym z nas. Myśmy poznali tę drogę w swojej rodzinie, u swoich rodziców - jest to droga wiary. Nią idąc dojdziecie tam, gdzie Bóg jest, i gdzie prowadzi z człowiekiem dialog miłości.

Marysia tu, na tej ziemi, wśród tych lasów, na tych ścieżkach pośród pól i łąk, biegając zaznała takiej wiary. Przez wszystko przemawiał do niej Stwórca. To był dla niej błogi czas duchowego poranka. Droga, na której pozwalał się nieść w lektyce, jak księżniczka, nieść do coraz pełniejszego szczęścia. Błogość dziecięcych lat, rodzinnej sielanki i bezpieczeństwa wypełniła po brzegi puchar jej życia.

W wówczas, gdy na tej drodze poznała Jezusa, zrozumiała, że to, co ją wypełnia, to jeszcze nie perły. Rzuciła się w ramiona Jezusa, poświęcając swoje młode życie odosobnieniu, milczeniu, umartwieniu, pokucie i modlitwie, jak czynili to święci, o jakich słyszała w dzieciństwie. Wkrótce miała poznać, że jest jeszcze większa miłość Boga. Podjęła więc życie zakonne wciąż niesiona do coraz pełniejszego szczęścia - wcześniej przez swoich rodziców i bliskich, a teraz na ramionach Jezusa.

I wtedy stała się rzecz nieoczekiwana:
jej wrażliwość zamiast piękna napotkała brud i wszy, jutrzenkę młodości przyćmił ludzka nędza z przeszłością przekreśloną, smut-ną, beznadziejną, a zamiast miłość, brak poczucia wdzięczności i wrogość. Pokój wewnętrzny zmąciło bolesne rozdacie duszy z powodu tak wielkiej moralnej nędzy.

Bóg wyprowadził ją na pustynię i sam mówił do jej duszy:

216 "Dlatego oto Ja zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, by przemówić do jej serca.
17b A ona odpowie mi jak za dni swej młodości
20 Poślubię cię sobie na wieki, poślubię cię sobie w sprawiedliwości i prawie, w dobroci i miłosierdziu.
21a Poślubię się sobie w wierności" /Oz/.

Będąc pod opieką Brata Alberta, świętego człowieka obdarzonego intuicją i Bożym światłem, powierza się Jezusowi.

"Oddaję Panu Jezusowi moją duszę, rozum, serce i wszystko, co mam. Ofiaruję się na wszystkie wątpliwości, oschłości wewnętrzne, udręczenia i męki duchowe - na wszystkie upokorzenia i wzgardy, na wszystkie boleści ciała i choroby.
A za to nic nie chcę ani teraz, ani po śmierci, ponieważ tak czynię z miłości dla samego Pana Jezusa" /Akt osobistego oddania
- Brat Albert i s. Bernardyna/

Nie rezygnuje z zakonu, lecz z lektyki i błogości, by z Jezusem dzielić to, czym stał się dla ludzi: cierpienie, radość, słabość. Wyznaje:

"Pan Cię woła: Przyjdź!
Gorliwość, żar, pokój, słodycz, cichość.
Zwrócenie się ku Bogu: wszystko dla mnie - moim Bóg.
Dopełniamy pracy Jezusa, Jego trudów, cierpień, miłości, cichości i boskich łez,
a szczególniej Jego miłosierdzia nad nędzami dusz i ciała bliźnich naszych"
/1916.07.13/.


2. DZIELENIE JEDNEJ MIŁOŚCI

Człowiek, gdy cierpi, nie pyta o istotę cierpienia: Czy jest ono dobre, czy złe? Jest pewny, że cierpienie jest złem, które ściągnął na ludzi pierwszy grzech. Pyta o znaczenie cierpienia: Dlaczego ? Dlaczego ja cierpię ? Dlaczego mnie to spotyka ? I dzięki wiarę w Jezusa, który przed nim cierpiał, może otrzymać niepowtarzalne doświadczenie, takie jak stało się udziałem pewnej duszy:
- Gdy przyszło na mnie takie cierpienie, jakiego w życiu wcześniej nie znałem, gdy ból niszczył we mnie świadomość i myśli, gdy zaczął mieszać mi zmysły, wówczas podarowane zostało mi takie doświadczenie:
Ten Jezus, który z miłości przyszedł na ziemię, który wziął krzyż,
który umarł na nim, a po trzech dniach zmartwychwstał,
by w końcu wejść do chwały największej;
dziś ten Jezus nie tylko jest z Tobą,
ale On odczuwa twój ból, cierpi tak samo jak Ty.

Kto doświadczył takiej miłości i uwierzył w nią, pragnie z Jezusem dzielić jedną miłość. On nie potrafi już żyć inaczej; bo wszystko wówczas zmienia się: on sam, jego życie, jego myślenie, pragnienie, jego miłość. Wszystko.

Pizuny2011.09.22




"Wszystkie udręczenia, znudzenia, pokusy, cierpienia jakie przychodzą, cichutko spokojnie i cierpliwie przyjmować, nie wyrywać się z tego i nie wychodzić. Pozostawać w tym tak długo aż Pan Jezus usunie sam to cierpienie" /1906.01.21 - Zakopane/ - wyznaje nasza Błogosławiona.

I odtąd już nie będzie modlił się o cierpliwość w cierpieniu, a tym bardziej o oddalenie bólu fizycznego, czy dotkliwego cierpienia psychicznego, czy udręczenia moralnego, czy też ciemnej nocy duchowej, lecz przyjmie je, by w ten sposób z Nim, ze swoim Jezusem dzielić jedną miłość - bo On jest miłością.


3. CIERPIENIE - MIŁOŚĆ - MIŁOSIERDZIE

Dzielenie z Nim miłości doprowadziło Bernardynę do czynów miłosierdzia.
"Cierpienie i trud ustaje a miłosierdzie idzie dalej... .

Chciałabym czynić zadość każdej prośbie, otrzeć każdą łzę, pocieszyć słówkiem każdą zbolałą duszę, być dobrą zawsze dla wszystkich, a najlepszą dla nieszczęśliwych. Ból bliźnich moich jest mym"
/1916.07.13/.

Pociągnął ją Jezus jak św. Piotra, który Korneliusza w Cezarei w słowach:

"Jezus z Nazaretu został przez Boga namaszczony Duchem Świętym i mocą, przeszedł dobrze czyniąc, uzdrawiał opętanych przez diabła, bo Bóg był z Nim /Dz 10, 38/. "'Jezus przeszedł przez świat wszystkim czyniąc dobrze'. Ach! Jak słodycz napełnia mą duszę, kiedy przypominają mi sie te słowa wypowiedziane o Chrystusie" /1916.07.13/.

Ubóstwo, to zachowanie pragnienia Boga ponad wszystko Posłuszeństwo, to zachowanie szczerości Wierność Panu Bogu, to przynależność do Boga

Miłość bliźniego, to opaska dla wszystkich cnót:

"Jeśli jej nie będzie w duszy, to rozlecą się cnoty zebrane: to na cóż się przyda miłosierdzie, praca, posłuszeństwo itd., jeśli miłości nie ma" /1917.09.03/.

Pokuta. Cierpienie, to zachowanie w duszy życia Bożego, to podzielenie tego, co przeżył Jezus z miłości do nas:

"Jeżeli pokuty, cierpienia, bólu będzie nam brakować, to każda z nas niech wie, że zaczyna życie z nas uciekać i robimy się martwe, bez ducha" /1917.09.05/.

A pycha to śmierć.

Błogosławiona jesteś Bernardyno, bo Bóg był z Tobą. Ty rozpoznałaś największą Miłość. Ty jesteś dana Kościołowi na dzisiejsze czasy, czasy w których Kościół potrzebuje odwagi w podejściu do każdej sytuacji człowieka: zwłaszcza gdy budzi ona obrzydzenie i odrazę.
Nigdy nie można gardzić człowiekiem - przyzna każdy. Ale co każdy z nas uczyni wobec człowieka, który jest pogardzany, wyśmiewany, osądzany, potępiany, bo żyje w nieprawości, i to nieprawości, która jest wynikiem życia w pysze i pogardzie dla wszelkich wymogów moralnych Kościoła i chrześcijaństwa; wobec tego, który stał się niewolnikiem lub ofiarą słabości, i który gardzi sam sobą.

Słyszałem dojrzałą myśl młodego kapłana w niedzielnej homilii:

"Nawrócenie to odwrócenie się od siebie, a zwrócenie się ku Bogu. Odtąd On jest w centrum mojego życia. Przestaję się skupiać na sobie, na swoich grzechach, a całkowicie zwracam uwagę na Boga".

Tylko Bóg może jedynie przemienić moje serce i moje złe postępowanie. Często możemy sami stawiać w centrum naszej uwagi - nawet nie siebie, czy drugiego człowieka - ale wszelki brak sterylności w: Kościele, wokół siebie, u postępowaniu drugiego człowieka, a także w swoim sercu i przeszłości. I skupiać się na grzechu, nieprawości, słabości, nałogu, wynaturzeniach. Sami wówczas nie zauważymy, że owczym pędem idziemy za kapłanem i lewitą, którzy zauważyli pobitego, ale pośpieszyli na nabożeństwo a nie z pomocą.
A co na to Bernardyna? Gdy dowiedziała się o chorobie służącej pewnej Żydówki, która 30 lat nie była u spowiedzi i nie chciała słyszeć o kapłanie, wiele razy posłała siostrę z posługą i najlepszym jedzeniem. Kobieta poruszona niekłamaną dobrocią wyspowiadała się i pozwoliła Jezusa zakrólować w swym sercu. Z taką dobrocią traktowała także tych, którzy nie szanowali przykazań Bożych, żyjąc w konkubinacie.
Miłość jest życiem przenoszonym w dłoniach miłosierdzia. Pycha zaś jest śmiercią, która zabija pogardzą i potępieniem.
Błogosławiona jesteś Bernardyno! Ty zauważałaś nędzę i nie tylko pośpieszyłaś z pomocą, na wzór dobrego Samarytanina, Ty prowadziłaś do Chrystusa - do miłości miłosiernej i wcielonej, która jedynie potrafi podźwignąć z każdej nędzy i przemienić nędzarza w dziedzica królestwa najdostojniejszego.
Błogosławiona jesteś Bernardyno! Ty jesteś geniuszem! Twoje oświecone serce, Twój umysł przeniknął najgłębsze pragnienie Pana, wydobywając na światło dzienne niepowtarzalny dar dla świata - dar Boga: jakim jest Jezus Chrystus - wcielone miłosierdzie niebieskiego Ojca: największa Miłość.

ks. dr Czesław Szczerba
Dziekan Dekanatu Narol