DOM GENERALNY
Kraków
telefon:
kier.: (+48) 12
413 55 99
627 67 80
627 67 90


kier.: (+48) 12
fax: 418 57 00
e-mail:
PROWINCJE:

krakowska
Rząska k. Krakowa
tel./fax 626-50-90
kier.: (+48) 12
e-mail:
warszawska
Warszawa
tel./fax 619-49-96
kier.: (+48) 22
e-mail:
poznańska
Poznań
kier.: (+48) 61
tel. 867 20 86
fax. 861-86-03
e-mail:
SZUKASZ BOGA;
PRAGNIESZ TROCHĘ
CZASU POŚWIĘCIĆ
DLA SIEBIE ?
Kontakt:
s. Teresa Pawlak
ul.Woronicza 10
31-409 Kraków
tel. 12/ 413 55 99
627-67-80
627-67-90
kom. 664 04 77 04
e-mail:
każdego 17-go dnia miesiąca o godz. 17
w Sanktuarium Ecce Homo odprawiana jest Msza św. w intencji wszystkich modlących się za wstawiennictwem św. Brata Alberta i bł. Siostry Bernardyny; przed Mszą św. odczytywane są prośby, które można przysyłać e-mailem wypełniając widoczny obok formularz.
przy kaplicy sióstr albertynek
w domu głównym (obok sanktuarium) jest izba pamiątek bł. Siostry Bernardyny, urządzona
w pokoju, w którym zmarła
Piątek przed Niedzielą Męki Pańskiej
(czyli Palmową) w Sanktuarium Ecce Homo Św. Brata Alberta jest odpust ku czci Chrystusa Cierpiącego Ecce Homo
17 czerwca
jest liturgiczne wspomnienie św. Brata Alberta, w sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta odpust.
22 września
przypada liturgiczne wspomnienie
bł. Bernardyny Marii Jabłońskiej
Wiersze
o Pustelni Albertyńskiej Na Kalatówkach
DANUTA BILCZEWSKA - W pustelni św. Brata Alberta
w cichej pustelni
Tatry milczą
pijąc
cierpienia kielich
pełny
tu nikt
nie wejdzie
z twarzą wilczą
by nie wyjść
z bielą
owczej wełny
cierpienie spływa
z turni śliskiej
to
w twarzy bliskiej
Chrystus kona
umiera
gdzieś
na nieboskłonie
cień Jego
wspiera się
o nasze dłonie
W: Wybór wierszy III Konkursu Poezji Rel., Ludźmierz, Związek Podhalan, 1995, s. 25
KRYSTYNA CHOJECKA - Bliżej Boga - Odległy zakątek
Pośród lasów i bujnej zieleni
stoi klasztor, kościółek i chata.
Wolno idą turyści - zmęczeni
w ten zakątek odległy od świata.

Chcą odwiedzić pustelnię człowieka,
który siebie dla innych poświęcił,
jak On, spojrzeć na życie z daleka
i zapisać Tę Postać w pamięci.

Jego Dusza się rwała do Boga
z nieprzepartą tęsknotą i siłą,
gdzie się kończy udręka i trwoga,
bo to życie niełatwe tu było!

Czuł, że tam się doczeka spełnienia
wielkich marzeń, tak bardzo ulotnych,
że ukoi niepokój, wzruszenia
lat, miesięcy i godzin samotnych.

I zamieszkał w tym miejscu wyśnionym,
gdzie przyroda świeżością zachwyca!...
W krajobrazie cudownie stworzonym
widział Jasność Boskiego Oblicza!

Wielbił Boga i duszą i gestem
i modlitwą, co z serca wypływa...
Łączył słowa ze szmerem, szelestem,
z szumem wody, co ciszę ożywia...

W tej samotni mógł siłę odnowić
i zrozumieć, czym w końcu jest życie,
odpoczywać, pracować i chodzić
na spacery, potrzebne psychice.

Choć Brat Albert już tutaj nie bywa
w swojej ludzkiej, cielesnej postaci,
głosem duszy wędrowców przyzywa,
by tu przyszli i żyli inaczej.

Tu turyści wzruszenie przeżyją,
oczy, serca i dusze nasycą,
ze źródełka się wody napiją,
widokami pięknymi zachwycą!...

I odejdą po zboczu powoli
z nutką smutku, lecz pełni radości
i lżej zniosą, co w sercu ich boli
wobec Jego życiowych trudności.
KRYSTYNA CHOJECKA - Wysoko na stoku
W pierwotnej naturze, wysoko na stoku,
gdzie wszystko jest trwałe niezmienne,
spoglądał ku górom. W cudownym widoku
czcił Boga i wielbił codziennie.

Żył tutaj samotnie, daleko od ludzi,
lecz za to do Nieba miał blisko!
Miał zieleń wokoło, szum ze snu Go budził!
On kochał, podziwiał tu wszystko!

I drzewa szumiące i strumień, co płynie
w nieznane, z niezwykłym pośpiechem
i góry i słońce i domy w dolinie
i głosy, co niosą się echem!...

Pochłaniał widoki i wzrokiem i sercem
i rany swej duszy tym leczył.
Oglądał obłoki i szeptał w podzięce
pieśń Stwórcy i Panu Wszechrzeczy!

Po życiu burzliwym, niełatwym i znojnym,
zszarpanym wśród obcych i w kraju,
był tutaj szczęśliwy, wesoły, spokojny...
Tu duszą przebywał już w Raju!
KRYSTYNA CHOJECKA - Kalatówki
Kalatówki położone
na pochyłym zboczu góry
tu, gdzie lasy są zielone
i gdzie nisko płyną chmury...
Gdzie powietrze zdrowe, czyste,
jak w strumieniu świeża woda,
a koryta rzek skaliste
i przedziwna gór uroda!

Tu kościółek jest drewniany,
jak z obrazka, śliczny, mały.
Proste stropy, okna, ściany -
lecz jest domem Bożej Chwały!
Tam, daleko świat i wszystko,
co ulotne, zgubne, złudne,
a tu Bóg jest całkiem blisko,
i widoki są tak cudne!...

Kalatówki zapraszają
z gościnnością w swoje progi.
Na turystów wciąż czekają,
którzy zboczą z górskiej drogi.
Udostępnią im pamiątki
po Człowieku z Wielkim Sercem,
fotografie, książki, świątki,
po tym, co miał hojne ręce!...

Można tutaj sercem przeżyć
chwile wzruszeń najpiękniejsze,
poznać Boga i uwierzyć
w to, co w życiu najważniejsze.
W ludzką dobroć bezgraniczną,
całkowite poświęcenie
i przyrodę widzieć śliczną
i pokochać Polską Ziemię.

Jak Brat Albert żyjmy pełniej,
bądźmy w świecie zakochani,
wierni Bogu, ludziom wierni,
całym sercem im oddani!...
Nieśmy pomoc, miłość wszędzie.
Chciejmy radość, szczęście mnożyć,
to na ziemi lepiej będzie
żyć, rozwijać się i tworzyć!
s. ASSUMPTA FARON - Duch Brata Alberta (1962 r.)
Wyniosłe stoją szczyty gór,
podnoszą dumne czoła,
jakby wsłuchane czy ich ktoś
z oddali lat nie woła.
Stoją w zadumie, skronie swe
wspierają na błękicie,
pewnie czekają złotych zórz,
co błysną znów o świcie.
Cisza...i tylko orli lot
przeszywa lazur nieba,
a tam w dolinie rzesze wciąż
łaknące, głodne chleba.
Złotem, rubinem słońca blask
oblewa martwe skały,
jakby się nagle w bólu łzach
serdeczną krwią oblały.
W ciszy wieczornej dźwięczy dzwon
jękliwie i żałośnie...
Ach! żal opuszczać piękno gór,
więc boleść w sercu rośnie.
Wśród ciemnych smreków,
pośród skał Pustelnia ukochana,
wzniesiona trudem własnych rąk,
we snach wykołysana.
Jak gniazdo orle skryła się
przed głośnym gwarem świata,
taka wydarta z serca wprost
i taka aż skrzydlata.
Rubin się słońca zmienił już
w liliowe, szare cienie,
jakby ostatni uśmiech ten
przemienił się w cierpienie.
W ból i cierpienie głodnych rzesz
i rąk z błagalnym gestem.
Tak, odejść muszę ...muszę stąd,
bo dla nich przecież jestem.

II

Powoli schodził szary Mnich
skalistą ścieżką z góry;
nad nim szarością mroku już
pokryły się lazury,
groźnie ciemnieją zwały skał,
jakby zastygły w gniewie,
lecz Mnich nie patrzy na nie, więc
nic o ich groźbie nie wie.
Nie myśli już o pięknie gór,
które opuścić trzeba
aby łaknącym braciom swym
nieść z serca kromkę chleba.
Że zdradził sztukę, piękna czar
poświęcił dla nędzarzy ...?
Ach, na dnie tych zbrukanych dusz
ślad dojrzał jakiejś twarzy;
odnalazł piękno skryte w niej
Chrystusa cierpiącego,
on malarz - więc odnowić chce
w nich obraz Boga swego.

III

I poszedł do nędzarzy tych,
był dla nich ojcem, bratem,
nie lękał się, choć walczył sam
z całym ówczesnym światem.
Odrzucił sławę, talent swój
zmienił na kromkę chleba,
by karmić nią zgłodniały tłum
i z błota wieść do nieba.
Tak złożył życie swe na stos,
ofiarny stos miłości...
Lecz ileż wskrzesił w braciach tych
cierpiących skier radości!
Iluż nakarmił sercem swym,
gdy mu zabrakło chleba...
Artysta malarz, kwestarz, brat
co czołem sięgnął nieba.

IV

Minęły lata... szczyty Tatr
jak dawniej dumne stoją,
zazdrośnie strzegąc pośród skał
tajemnic księgę swoją;
jak dawniej groźnie patrzą w dal.
w wieczornym szarym mroku,
i smreki szumią pieśń bez słów
i woda gra w potoku.

Szeroko płynie dzwonu głos,
pustelnię mgły spowiły,
jak dawniej wszystko, jakby się
minione dni wróciły.
Tylko skalistą ścieżką w dół
nie schodzi Mnich wśród mroku,
nie spocznie już na zrębie skał
zmęczony u potoku.
Nie przyjdzie tutaj ... jednak mnie
tak jakoś się wydaje,
że znowu idzie ścieżką w dół,
zmęczony znów przystaje.

On żyje. Przecież Jego duch
w pustelni żyje ciszy
i wie o wszystkim ... każdy szept
i każdą prośbę słyszy.
On żyje. Przecież każda z nas
to cząstka tego chleba
który rozdaje, aby nim
nędzarzy karmić z nieba.
Co wieczór schodzi ścieżką w dół
do swoich, do biedaków,
odwiedza domy znowu dziś...
Przemyśl, Tarnów i Kraków...

V

Cóż znaczą lata, wieki, czas -
gdy duch mocarny żyje ?
Jego mogiły zimny głaz
nie zniszczy, nie przykryje.
W proch się rozsypią zwały skał,
granity w przepaść runą,
ale pamięci wielkich dusz
z serc ludzkich nie usuną.
Przeminą wieki, zejdą w grób
rzesz ludzkich pokolenia,
lecz pamięć o nich będzie trwać,
nie zatrą się wspomnienia.
Ich imię tam wpisane jest,
gdzie gwiazd złocistych droga,
bo życia swego nieśli dar
dla ludzi i dla Boga.
s. MAGDALENA KACZMARCZYK - W górskiej świątyni
Ref: W górskiej świątyni wielka cisza,
Chrystus na krzyżu wisząc milczy,
ale On widzi, wszystko słyszy

W twarzy majestat ma cierpienia,
w dal mgłą zasnute patrzą oczy,
pierś się ostatnim wzniosła tchnieniem,
i cały Krwią serdeczną broczy.

Pragnienie pali Go straszliwe,
rozpięte bolą Go ramiona,
cały na ranach wisi żywych,
Krew Mu już krzepnie; Patrz! On kona !!!

Ref. W górskiej świątyni...

Ciało ostatnim drga już dreszczem,
ostatnie świszczą Mu oddechy,
Chryste! Nim skonasz powiedz jeszcze,
że wszystkie mi przebaczasz grzechy.

Powiedz mi zanim stąd wyruszę,
żeśmy ze sobą pojednani,
głęboko niech zapadnie w duszę,
to moje z Tobą dziś spotkanie.

Ref. W górskiej świątyni...